niedziela, 10 kwietnia 2011

Dwudziestyósmy.

Nie jestem pięknością - nie zobaczysz mnie w Top Model. Nie umiem śpiewać - dlatego też nie usłyszysz mnie, ani nie zobaczysz w Xfactor. Nie mam zdolnego psa, który będzie tańczył do muzyki to też nie doprowadzi mnie do Mam Talent. Jestem zwykła. Najzwyklejsza.
Uwielbiam spontaniczność. Decyzje, które się z tym wiążą nie są zawsze korzystne dla mnie, ale są zapamiętane. Jestem pamiętliwa. Oj tak. I Cholernie mściwa. Zazdrosna. Jak się w coś angażuje to z całej siły. Jak darzę kogoś zaufaniem nie radziłabym go nadużywać. Kocham tych którzy na to zasłużyli. Nie darzę sympatią ludzi, którzy nie przypadli mi do gustu. Staram się nie nadużywać słowa 'nienawidzę'.
Jednak. Można mi zaufać. Pomagam najpierw komuś, dbam o szczęście czyjeś niż swoje. To ja ściągam pijanych, nieznanych typów z czyiś samochodów. To ja wjeżdżam im na ambicję. Eh. Nie umiem inaczej. Muszę pomagać. Tak jak tylko potrafię. Czasem po prostu wysłucham, a czasem coś, wspólnymi siłami zdziałamy.

Poza tym...
Jestem beznadziejna. <ok> Nie umiałam zadbać o innych. Chciałam. Nie wyszło. Przepraszam, dziewczyny. ;) Kaśka da radę.

Jeszcze...
Zastanawiam się czy jestem naiwna, czy za bardzo się angażuję w przyjaźnie, czyjeś problemy czy po prostu to 'gupia wiosna'?

No. Tyle mego.

czwartek, 24 lutego 2011

Dwudziestysiódmy.

Wojownik światła często traci nadzieję.
Wydaje mu się, że wygasł już w nim na zawsze wewnętrzny ogień.
Całymi dniami i nocami tkwi w tym przeświadczeniu i nic nie wzbudza w nim entuzjazmu.
Przyjaciele mówią: "Może jego walka dobiegła już kresu?".
Wojownik czuje ból i wstydzi się słysząc te słowa, ponieważ wie, że nie osiągnął jeszcze tego, co zamierzał.
Lecz jest uparty i nigdy nie wyrzeka się swojego powołania, walczy dalej.
I wtedy, kiedy się najmniej tego spodziewa, otwierają się przed nim nowe możliwości.

czwartek, 17 lutego 2011

Dwudziestyszósty.

I znowu mam ten stan. Zupełnie jak Effy w 7 odcinku 4 sezonu Skinsów. Siedzę wpatrzona w monitor i czuję... pustkę, czuję nicość. Okryta kołdrą, a przecież w domu jest 23stopni. Na stoliku nocnym leżą 4 kubki po herbacie i kawie. Nie chcę mi się ich sprzątać. Są ustawione całkiem asymetrycznie. Kieruję swój wzrok na 'Tablicę wspomnień' i chcę mi się rzygać. Ile tam słodkości, miłości i pieprzonych wspomnień.
Czy jeżeli od 6 dni płaczę co najmniej po 2 godziny, całkiem bez powodu, może to się objawiać jako depresja? I nie wychodzę w ogóle z domu po szkole?
Potrzebuje bliskości. Przytulić się i nic nie mówić. Wypłakać się komuś w ramię.
Ale jestem mistrzynią udawania. No... Może nie do końca mistrzynią, bo czasem zdarzy mi się przy kimś zamulić, ale to już naprawdę musi mnie pogiąć. A tak to uśmiecham się do każdego i mówię jak to jest wspaniale. O tak. Jest cudownie.
Poza tym, kłócę się z wszystkimi. Dosłownie. Z mamą, Sylwią, o tacie nie wspominając, bo to podciąga się prawie pod wojnę, Mała. Kłócę się z wszystkimi na których mi zależy. O shit. Wszystko nie tak. A ja nie potrafię sobie pomóc. Nie potrafię nawet pomóc innym. A może nie chcę? Sama nie wiem. Potrzebuję powietrza. Duszę się w myślach.
To wszystko jest takie chore. Ale nie potrafię dokładnie powiedzieć co. Nie mam ochoty już iść zapić smutków-to nie pomaga. Wiem po marcu tamtego roku. Nawet nie chcę mi się palić. Robię to bo mogę, ale już chyba nie chcę.
Wszyscy potrafią tylko kłamać. Nie umieją powiedzieć szczerze co myślą. A ja z dnia na dzień się tego uczę. Tylko muszę jeszcze opracować sposób tego mówienia, bo skrzywdziłam już wiele osób.


`Czy wszystko pozostanie tak samo, kiedy mnie już nie będzie? Czy książki odwykną od dotyku moich rąk, czy suknie zapomną o zapachu mojego ciała? A ludzie? Przez chwilę będą mówić o mnie, będą dziwić się mojej śmierci - zapomną. Nie łudźmy się, przyjacielu, ludzie pogrzebią nas w pamięci równie szybko, jak pogrzebią w ziemi nasze ciała. Nasz ból, nasza miłość, wszystkie nasze pragnienia odejdą razem z nami i nie zostanie po nich nawet puste miejsce. Na ziemi nie ma pustych miejsc.`

Tyle mego.

poniedziałek, 7 lutego 2011

Dwudziestypiąty.

` Z jednej strony chciałabym żeby w końcu coś mi wyszło. Z drugiej strony jesteś zbyt blisko osób z którymi nie chcę nawet mówić sobie zwykłego cześć. Nie chcę mijać ich na ulicy, wysyłając sobie ironiczne spojrzenia i przyklejany uśmiechy. Nadal jestem do wzięcia. Lubię Cię, ale takich osób było setki w moim życiu. Jedno nie zdążyło się skończyć, zaczynało się drugie 'tak co by zapomnieć'. A ja już nie chcę 'zapominalskich facetów'. Nie chciałabym już być z kimś bo jest dla mnie miły i prawi mi komplementy, a ja zakochuje się w jego słowach. Chcę faceta, które będzie o mnie walczył. Zawzięcie. A nie który myśli co by mnie przelecieć. Zbyt wiele przeszłam w zbyt krótkim czasie. Muszę dać sobie czas. Walcz. Jeśli Ci zależy. A sam zobaczysz jakie skutki to przyniesie. Ja za dużo się nauczyłam przez wszystkich frajerów z którymi byłam. Jeśli będziesz chciał opowiem Ci o tym kiedyś i wtedy oddziele przeszłość grubą kreską i zapomnę o niej. Liczy się teraz i przyszłość. Nic poza tym...

wtorek, 25 stycznia 2011

Dwudziestyczwarty.

Nie wiem czy to co napiszę będzie miało sens i czy będzie napisane po polsku.

Rozgryzłam facetów z którymi się spotykałam. <paker> Hensona rozgryzłam od razu. Widziałam, że jak ściemnił raz, będzie to robił cały czas i w końcu go przyłapałam. "Kochanie, nie przyjadę dzisiaj, bo mam pracę." Okazało się, że wspaniale bawił się na osiemnastce kumpla. <ok> Wczoraj Piotrek napisał mi " Coś mi wypadło. Nie wiem czy przyjadę. Ale jak tylko będę wolny, to napiszę." Miałam jakiś głupie przeczucie, że wyszedł ze swoją przyjaciółką. Przecież ja nie mam z tym problemu. No przecież niech się spotyka z kim chcę. Jego życie. Ale jeśli swoją przyjaciółkę nazywa 'coś mi wypadło', to coś tu jest nie halo. Jak mi 'coś wypada' to muszę jechać z mamą do babci, zrobić obiad, iść na zakupy, posprzątać w domu, a nie 'bo umówiłem się z kimś innym, ale żeby się nie wkurzyła napiszę jej, że coś mi wypadło i będzie git.' otóż nie! nauczyłam się ostrożności. jedno pytanie: 'Byłaś dzisiaj z Piotrkiem?' i krótka odpowiedź 'tak'. Wszystko na temat. Jak ściemnił raz, będzie to robił cały czas. Bo `ludzie się nie zmieniają, to my ich lepiej poznajemy.` albo zeświruje, albo kogoś zabiję i też zeświruje.

Bogu dzięki za Kucyka, który już wczoraj poprawił mi humor, pisaniem o pierdołach i zlewaniem się z wszystkiego. Dziękuję też, za Dżonę i Krzysia z którymi dzisiaj byłam w Ksawerowie. OPOS. <3

`Powodów sto co najmniej mam, by przeżyć życie sam i w słowach nie przebierać. Twój szklany wzrok, dźwięk pustych ścian nie wróży najlepiej nam, więc inne życie dziś wybieram. I gdybym mógł ostatni raz powiedzieć Ci prosto w twarz ile znaczysz dla mnie teraz. Myślałem, że połączy nas coś więcej niż trud wspólnych tras myliłem się wiem teraz.`

 i przepraszam, że nie komciakuję Wam blożków, ale nie mam do tego głowy ostatnio.

tyle mego.

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Dwudziestytrzeci.

Dobra, Kuba namówił mnie do napisania kolejnego postu.

Ostatnio z Łukaszem i Bożenką prowadziliśmy głębokie rozkminy na temat kobiet i mężczyzn. Z Bożenką doszłyśmy do wniosku, (pewnie każdy go już słyszał) że kiedy kobieta ma wielu facetów z którymi sypia po prostu się puszcza, a kiedy facet ma wiele kobiet jest wielkim maczo. Łukasz po długiej konwersacji ze mną i Bożenką, oczywiście przyznał nam rację. Jednak powiedział coś co mnie ścięło. `Ale zobacz... Kiedy kobieta lubi dzieci jest wszystko w porządku, a kiedy facet je lubi, zaraz jest pedofilem.` Ewidentnie miał rację. Na tym kończyliśmy rozmowę...

Prowadziłam też głęboką rozkminę z Adamem, na temat rasizmu. Ale nie doszliśmy do porozumienia. Bo i on i ja mamy swoje poglądy na ten temat.

Poza tym mam głupie sny. Śniło mi się, że się zaćpałam razem z Piotrkiem. Że wcieraliśmy sobie kokainę w dziąsła... I tak dalej i tak dalej...

Co u mnie? Czekam na ferie. 27 w końcu będę we Wrocławiu u Anki. Cieszy mnie to strasznie. Poza tym, nie mam żadnych innych planów, chyba, że koś ma jakieś dobre propozycje. Poza tym moje życie toczy się powolutku i do przodu. Mam ochotę na jakiś rockowy koncert. Bo w sobotę wylądowałam w ' Pod Napięciem' na koncercie hiphopowym. Myślałam, że banie mi rozsadzi. To nie jest muzyka dla mnie. Ale przynajmniej pogadałam sobie z Gracjanem i Bulim. Udawałyśmy z Kamolą, że potrafimy tańczyć przy muzyce reggae. Muszę pomalować paznokcie, żeby ich nie obgryźć. Chcę, żeby było już ciepło. Nie było tego śniegu i tej ślizgawki, która właśnie jest na dworze. A tak nawiasem to chyba muszę wybrać się z łopatą przez całą moją ulicę i wykuć sobie ścieżkę, bo mogę ewentualnie się zabić idąc po tym pseudośniegu. Jem sobie właśnie odsmażane kopytka. Tym czasem na mnie pora. Spadam spać.

Tyle mego, chyba do końca życia zostanie odwiecznym pożegnaniem tej strony. :)
Branoc.

P.S. Jogurt "FruVita" o smaku jabłko-rabarbar z Biedronki jest przepyszny.